niedziela, 24 lipca 2016

WEBEPARTNERS JAKO TWÓJ PARTNER W AFILIACJI

Blog prowadzę od ponad roku i niemal co drugi - trzeci dzień otrzymuję zaproszenie do jednej z dziesiątek działających w Polsce sieci afiliacyjnych. Klęska urodzaju, czyli tak dużej ich ilości spowodowała, że miałem nie lada dylemat odnośnie tego z kim powinienem związać się na dłużej. Pomocna była w tej materii Asia, która opowiedziała na nagraniu o tym jak monetyzuje swojego bloga dzięki sieciom afiliacyjnym. Zapytana o ulubiony program partnerski wspomniała o Webepartners właśnie. Jej odpowiedz była czystym przypadkiem, który sprawił, że piszę już trzeci wpis we współpracy z tą siecią. Życie lubi zaskakiwać.





http://webepartners.pl/wydawca?utm_source=case_study_JZP&utm_medium=case_study_JZP&utm_term=zarabianie_na_blogu&utm_content=zarabianie_na_blogu&utm_campaign=zarabianie_na_blogu



AKT I: GENEZA (oczami Hanny Zaborskiej - kim jest? O tym nieco niżej mój drogi czytelniku!)

Historia jest dość niezwykła. Powiedziałabym nawet, że pokrętna.

Nie ma nic wspólnego z korporacyjnymi strukturami czy jakąś naturalną koleją losu, np. rozbudowaniem agencji o dział performance marketingu albo utworzeniem filii zagranicznej sieci afiliacyjnej.

Pierwsza myśl zakiełkowała wśród tumanów kurzu na... budowie w Anglii. Ewa - CEO - jeszcze nie wiedziała, że z pani architekt o artystycznym zacięciu zostanie prezesem sieci afiliacyjnej, a mierzenie powierzchni zastąpi mierzeniem efektów reklamy.

Jedno wiedziała na pewno - chce pracować online. Tumany kurzu, pilnowanie wykonawców, ubłocone kalosze... Czuła, że nie tędy droga. Czas przenieść swój biznes do internetu! Pomysł - porównywarka do aranżacji wnętrz. Ale ile z tym było zachodu! Wprowadzić ok. miliona produktów ze sklepów? I wtedy usłyszała o idei sieci afiliacyjnej. Ufff... co za ulga, że jest gotowe rozwiązanie :) Wszystkie produkty umieszczasz na stronie jednym kliknięciem, a do tego zarabiasz procent od ich sprzedaży. 

Ewa zobaczyła, jak dzięki wydawcom - takim jak ona - sklepy internetowe zwiększają sprzedaż bez ponoszenia kosztów reklamy. Taki prosty pomysł, a realne efekty! Wróciła do Polski, aby rozwinąć własną sieć marketingu afiliacyjnego. Znalazła ludzi, którzy mają podobne podejście do prowadzenia biznesu i tak zaczęła się trwająca do dziś przygoda z afiliacją.

Wniosek o dotację z UE udało się złożyć dosłownie rzutem na taśmę. Trzy miesiące później przecierała oczy ze zdumienia, gdy na liście beneficjentów znalazła swoje nazwisko. 

Po 7 latach działalności, webePartners plasuje się w czołówce sieci afiliacyjnych. I wciąż stawia na budowanie relacji i rozliczanie efektów.

-

ZESPÓŁ:

Ewa Dudek - CEO: ustalanie strategii biznesowej i kierunków rozwoju platformy. Niewiele brakowało, by pochłonęła ją architektura!

Klaudia Leszczyńska - Account Manager: obsługa reklamodawców, uruchamianie programów i nadzór nad kampaniami.

Paweł Bełtkiewicz - w WebePartners od 6 i pół roku. Handlowiec i Account Manager, opiekun reklamodawców oraz grupy wydawców. Zajmuje się ustaleniami i organizowaniem akcji specjalnych jak konkursy oraz kampanie barter/product placement.

Katarzyna Ślusarek - Affiliate Manager: opieka nad wydawcami, łączenie ich z odpowiednimi reklamodawcami, podpowiadania dobrych praktyk, rozwiązywanie problemów, prowadzenie grupy wsparcia na Facebooku, dialog z potencjalnymi wydawcami (WoMM).

Hanna Zaborska - Content Marketer: przygotowywanie treści eksperckich i ich dystrybucja, tworzenie strategii komunikacji, budowanie relacji z klientami. To ona opowiedziała dla was tę historię, a skontaktować się z nią możecie pod adresem h.zaborska@webepartners.pl

Krzysztof Zyk - specjalista ds. IT, sprawy techniczne, support, udoskonalanie funkcji platformy.



AKT II: OCZAMI UŻYTKOWNIKA (czyli już moimi jako autora bloga)

Na starcie dodam, że ten wpis ma ma celu przybliżyć ci wszystkie NAJWAŻNIEJSZE funkcjonalności programu partnerskiego Webepartners. To NIE jest instrukcja obsługi i na wszystkie pytania / wątpliwości odpowie ci zespół co doprawisz również praktyką z czasem :)


CO MOŻNA POLECAĆ Z RAMACH PROGRAMU?:

Wszystko. Od usług po produkty. Partnerzy zmieniają się dynamicznie i jest stała rotacja - co rusz pojawiają się nowe programy, a część odchodzi. Od książek, po pożyczki, usługi pozycjonowania, a kończąc na zabawkach erotycznych. Programów w chwili pisania tych słów jest 476.




Fantastyczną sprawą jest fakt, że możesz napisać do działu obsługi, aby zaproponowali ci program odpowiadający temu o czym piszesz na blogu. Regularnie otrzymuję indywidualne wiadomości w których członek załogi proponuje mi konkretne programy pod kątem mojego bloga i pomysły na ich wykorzystanie. Każdy chce być traktowany indywidualnie, a obsługa klienta ma ogromne znaczenie sprzedażowe. Webepartners wkłada w to wiele wysiłku dzięki czemu pięknie się to zwraca. Niech to będzie lekcja dla innych sieci :)


JAK WYGLĄDA PANEL PROGRAMU?:




Chwilę zajmie ci pierwsze dołączenie do wybranego programu i jego promowanie, ale opanowanie WSZYSTKICH funkcji może nieco zająć. Wynika to z faktu, że masz całkiem sporą paletę opcji, które sprawdzą się świetnie, gdy chcesz większej kontroli. Skupmy się jednak na absolutnych podstawach i zajrzyjmy do zakładki programy.




Mając takie bogactwo programów łatwo byłoby się w ich wyborze pogubić, gdyby nie fakt, że mamy bardzo dobry sposób ich filtrowania według naszych preferencji: od interesującej nas kategorii po rodzaj rozliczeń (wolimy rozliczenia od kliknięć, czy od sprzedaży?Itd.)




Ciekawą opcją są tak zwane opcje dnia - są to produkty w przecenach. Co prawda prowizja jest wtedy analogicznie niższa, ale kogo nie kusi promocja? Co prawda szybko się dezaktualizuje, ale jako "wrzutka" na social media może sprawdzić się idealnie.




Polecać możemy w formie bannerów, najważniejszych w dobie adblocka linków co jest w sumie dość oczywiste, albo (godnym kolejnego scrennshota w tym wpisie) poprzez tak zwane pule reklamowe do ustawiania rotujących bannerów. Dzięki temu możemy promować w ramach jednej przestrzeni wiele dowolnie wybranych programów.

Zdanie Pawła Bełtkiewicza?

Podstawowym narzędziem dostępnym dla większość wydawców jest możliwość generowania linków partnerskich [Narzędzia > Linki partnerskie]. Funkcjonalność tej opcji jest nie do przecenienia. Link partnerski w przeciwieństwie do banera może odprowadzić do dowolnej wybranej podstrony sklepu. Czy będzie to strona główna, czy wynik wyszukiwania, kategoria, konkretny produkt, użytkownik trafi zawsze tam gdzie chcesz. Link partnerski podpiąć można do grafiki, tekstu a nawet opublikować na czysto.




Wszystko to świetnie, ale jak finalnie nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę! SHOW ME THE MONEY!





W śledzeniu przychodów pomagają rozbudowane statystyki, które wyglądają w nowo założonym koncie tak jak na załączonym obrazku. Chwali się fakt, że wszystko jest widoczne natychmiast po wejściu do menu głównego.



Statystyki opisał dla nas niezawodny Paweł Bełtkiewicz:

Transakcje CPS (cost per sale, czyli za sprzedaż) - to dzięki nim wydawca widzi jak bardzo prowadzone przez niego działania są efektywne. Widzi generowane za swoim pośrednictwem sprzedaże, ile zarobił dzięki niemu reklamodawca oraz które transakcje zostały dla niego zaakceptowane.

Konwersja sprzedaży - nic bardziej nie świadczy o skuteczności prowadzonych działań jak poziom konwersji. Wysoki, oznacza że udało się wydawcy zainteresować swoich użytkowników udostępnianymi treściami. Im chętniej oni kupują tym prowizje przynoszą większy dochód. Warto inwestować zatem w takie treści, które najlepiej będą dobrane pod względem osób, które odwiedzają moją stronę.

Leady podobnie jak transakcje CPS mówią o działaniach CPL (cost per lead, czyli osiągnięciu danego efektu np. zapisu do programu). Kliknięcia pokazują jak skuteczna jest prowadzona przez ciebie kampania CPC (czyli rozliczanej za kliknięcia)

-

Podsumowując oczami użytkownika - jest przejrzyście, a bogactwo opcji nie pozostawi nikogo z uczuciem niedosytu. To co jednak opisałem powyżej to tylko te uproszczone możliwości, ale na sam początek naszej przygody z tym programem powinny w zupełności wystarczyć. W razie jakichkolwiek pytań / wątpliwości pisz (bok@webepartners.pl) lub dzwoń (+48) 530 352 666. Warto nadmienić, że zespół stojący za programem stworzył dedykowaną afiliacji grupę wsparcia dla blogerów do której możesz DOŁĄCZYĆ. Zaraz po tym, gdy zdecydujesz się dołączyć do programu partnerskiego Webepartners oczywiście :)


http://webepartners.pl/wydawca?utm_source=JZP_case_study&utm_medium=Art_JZP_case_study&utm_term=webepartners_case_study&utm_content=case_study_JZP&utm_campaign=case_study_JZP



OPINIE WYDAWCÓW:

Agnieszka Skupieńska z bloga Biznesowe Info: z programu korzystam na moim stronach tematycznych i bardzo lubię  wtej sieci to, że jest naprawdę ogromny wybór sklepów. Właściwie dla każdej tematyki bloga czy strony mogę znaleźć jakiś sklep do promowania. Linki partnerskie generuje się łatwo, z wypłaceniem zarobionych pieniędzy nie ma problemu, więc nic tylko polecać tę sieć innym :)

Asia z Prezentuje Prezenty: Generalnie, tak jak mówiłam w podcaście (KLIK) choć zarejestrowana jestem już chyba w 7 różnych programach afiliacyjnych to Webepartners niezmiennie jest moim ulubieńcem. Jest tak z kilku powodów. Po pierwsze mają najbardziej przejrzysty panel wśród znanych mi programów afiliacyjnych. Od razu po zalogowaniu widzę jak na dłoni ile pieniędzy mam w jakiej fazie - jaką kwotę mogę już wypłacić, na jaką kwotę były ostatnie transakcje, itd. Po drugie dzielą się z nami najciekawszymi statystykami, co oznacza, że wiem nie tylko z jakich moich wpisów czytelnicy przechodzą do sklepów, ale także co dokładnie w tych sklepach kupują. A skoro już przy sklepach jesteśmy to dla mnie Webepartners jest idealnym partnerem, bo mają w swojej sieci wiele internetowych sklepów, które bardzo lubię i polecam od lat.


WARTOŚĆ DODANA:

KONIECZNIE ZAPOZNAJ SIĘ Z POPRZEDNIMI WPISAMI DOTYKAJĄCYMI (w mniejszym lub większym stopniu) TEMATU AFILIACJI:

- O tym jak zarabiać na afiliacji (dla początkujących i dziesiątki pomysłów): KLIK

- O tym jak planować blogowanie nawet do kilku lat naprzód i jak wpleść w to afiliację: KLIK

- Jak zarabiać na blogu (wpis mówi również o innych pomysłach): KLIK


wtorek, 19 lipca 2016

PODSUMOWANIE PIERWSZEGO ROKU

Aktualizacja! Choć blog, gdy piszę te słowa ma lekko ponad półtorej roku, to ów wpis może stanowić cenne case study rozwoju JZP. Miłej lektury i dzięki, że jesteś!

-

Najpierw była porażka biznesowa. Pozostawiła ślad i sprawiła, że zacząłem szukać przyczyn, dlaczego właśnie tak się wydarzyło. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że przerodziło się to w zainteresowanie. Zainteresowanie niezauważalnie przemieniło się w pasję. Pasja do przedsiębiorczości spowodowała, że pojawił się ten blog. Potrzebowałem miejsca, w którym mógłbym dzielić się swoim doświadczeniem. I wreszcie - robię to tak długo, że minął już ponad rok. Dziękuję, jeśli jesteś ze mną od dłuższego czasu. Dziękuję, jeśli jesteś tu po raz pierwszy lub od niedawna. Można oczywiście powiedzieć, że piszę, bo lubię, ale nie robiłbym tego, gdyby nie wy. Miłej lektury.




ROZDZIAŁ PIERWSZY - BO ZA KAŻDYM WPISEM STOI JAKAŚ HISTORIA:

Za cel obrałem sobie, aby każdy wpis był ważny i pod żadnym względem nie był zapychaczem. Uważam (mniej lub bardziej trafnie), że ów cel udało mi się osiągnąć. Poniżej zamieszczam krótką genezę tych wpisów, które są dla mnie najważniejsze, wraz z krótką genezą ich powstania.

Zarabianie na blogu - jeden z pierwszych wpisów na blogu i tak zwanych filarów. Filary to najważniejsze wpisy, do których bezustannie odsyłam swoich czytelników. Być może ten pojawił się zbyt wcześnie. Nie zdążyłem zdobyć zaufania, aby udowodnić, że wiem o czym mówię i wyciągnąłem z tego stosowny wniosek na przyszłość. Niemniej zyskał sobie sporą przychylność i niedługo znów trafi odświeżony na stronę główną.

Własna działalność gospodarcza - niezwykle często, czy to w życiu prywatnym, czy w przypadku konsultacji biznesowych, spotykam się z tymi samymi błędami. Postanowiłem zawrzeć wszystkie swoje doświadczenia w jednym miejscu, które zastosowane mogą uratować niejedno przedsięwzięcie.

Personal branding / marka osobista - to jeden z powodów, dla których warto prowadzić blog i budować markę osobistą od zera. Jeden z najpopularniejszych wpisów. Zawdzięczam to w dużej mierze udostępnieniom m.in. Pawła Tkaczyka i Macieja Dutko. Cenna wskazówka - jeśli piszesz na tematy, którymi zajmują się inni blogerzy, możesz im podrzucić swój wpis. Jeśli tego nie zrobisz, z pewnością nic się nie wydarzy.

Praca w sprzedaży - od dłuższego czasu pracuję w sprzedaży, więc szukając blogów na ten temat trafiłem na Grzegorza Miecznikowskiego, gdy takowy jeszcze prowadził. Robił to fenomenalnie, więc zaprosiłem go do nagrania. Ten odcinek stał się jednym z moich ulubionych, a tym samym zaproszenie Grzegorza do kolejnego stało się czystą formalnością. Mowa oczywiście o wykorzystywaniu PR do promocji własnych przedsięwzięć. Pracy w sprzedaży z pewnością poświęcę cały mini-cykl, bo branża daje możliwość zatrudnienia nawet wtedy, gdy nowi pracownicy nie są poszukiwaniu. Jeśli ktoś mówi, że pracy nie ma, znaczy to tylko tyle, że wcale jej nie szuka. Temat rzeka.

Quo Vadis młody człowieku - prywatnie jest to dla mnie najważniejszy wpis na całym blogu. Wiąże się z faktem, że żałuję nieco zmarnowanych pierwszy dwudziestu paru lat życia, które z perspektywy czasu mogłem wykorzystać znacznie sensowniej. Wpis powstał pod wpływem chęci podzielenia się moimi doświadczeniami z młodszymi i pomocy im, aby nie popełniali pewnych błędów.

Podcast z zawodowym rekruterem - na osobę zawodowego rekrutera polowałem dłuższy czas, aż udało się trafić na blog Agnieszki. Jest to jeden z najchętniej odsłuchiwanych podcastów na blogu i w sumie jeden z najbardziej praktycznych.

Wpis na temat CV - najchętniej wyszukiwany organicznie wpis na całym blogu. Jest pod tym względem absolutnie bezkonkurencyjny. Spędziłem nad nim parę dobrych dni, ale wspaniale się zwraca. Dobrze dobrane słowa kluczowe i powszechny temat sprawia, że liczba wyświetleń rośnie z dnia na dzień.



ROZDZIAŁ DRUGI - NADCHODZĄ:

W chwili, gdy piszę te słowa mam ponad 83 robocze wpisy. Nie wiem kiedy się pojawią, czy na pewno się pojawią, czy nie połączę kilku w jedno, albo czy wręcz nie rozbiję ich na większą ilość. Poniżej umieściłem listę wpisów, które na 90% pojawią się w bliższej lub dalszej przyszłości. Kolejność w jakiej je opisuję jest przypadkowa.

Bardzo szczegółowe case study "Jak oszczędzać pieniądze" - krótki opis dlaczego i co spowodowało tak fenomenalny sukces. Już mam gotową odpowiedź i szkic wpisu. Będzie bez dwóch zdań czasochłonny i stąd - przerażony ilością pracy - skupiam się na razie na innych wpisach. Do case study zaglądam od czasu do czasu. Jak to mam w zwyczaju, któregoś dnia zainspiruję się posiedzeniem na blogu Michała i w ciągu jednego lub dwóch dni przygotuję kompletny szkielet. Rozważam również case study innych blogerów, którzy mogą stać się źródłem inspiracji i pozytywnego naśladownictwa. AKTUALIZACJA: ARTYKUŁ DOSTĘPNY JEST TUTAJ.

Przyszłość blogosfery - oprócz podcastu z Justyną Kot na ten temat przygotowuję również bardziej rozbudowaną wersję pisaną. Pierwotnie miałem tam zawrzeć również przyszłość mojego bloga, ale ostatecznie trafi jako kolejny wpis. ARTYKUŁ JUŻ POWSTAŁ: KLIK

Jak efektywnie pracować podzielone na dwie części - w jednej mówię o tym, jak już udaje mi się pracować, a w drugiej techniki i nawyki do których dążę. Kolejna część cyklu o rozwoju osobistym. ARTYKUŁ JUŻ POWSTAŁ: KLIK

Jak wygląda praca nauczyciela? - konkretnie nauczyciela języka angielskiego. Kwestie tego, jak wygląda praca "zza kulis", możliwe zarobki i korzyści wynikające z karty nauczyciela. Podcast nagram z Martą, która pomaga mi w redagowaniu tekstów i prowadzi bloga kulinarnego "Lodówka otwarta".

O pracy w sprzedaży - siedzę w tym od kilku lat. Będzie częścią większego cyklu o pracy w sprzedaży. Innym wpisem, również w tym cyklu, będzie także praca agenta ubezpieczeniowego, którym w chwili obecnej jestem i zamierzam wyjaśnić, dlaczego obrałem taką właśnie ścieżkę.

Podcast o podstawach zarabiania na giełdzie - w chwili, gdy to piszę, jest już nagrany. Pozostaje go zmontować, podrzucić do autoryzacji i opublikować. Wstępnie chciałbym utworzyć z tego cały cykl stanowiący poradnik dla początkujących, ale czas pokaże jak będzie;ARTYKUŁ JUŻ POWSTAŁ: KLIK



ROZDZIAŁ TRZECI: LICZBY, CYFRY I NUMERKI (wszystkie statystyki pochodzą z 10 grudnia 2015):




Na bloga zajrzało dotychczas łącznie ...







Przez cały okres życia bloga najwięcej ruchu przyniosły mi media społecznościowe. W sumie nic dziwnego, bo np. zapraszani przeze mnie goście chętnie udostępniają odcinek dalej.




Jak rośnie wyszukiwanie organiczne [czyli za sprawą wyszukiwarek]?




Najczęściej wyświetlane wpisy (na dzień 30 grudnia 2015):

Zarabianie na blogu / biznes internetowy - 2376 wyświetleń
Własna działalność gospodarcza - 2073 wyświetlenia
Personal branding / marka osobista - 2793 wyświetleń
Składki ZUS - jak ich legalnie nie płacić? - 2225 wyświetleń
Własny blog - czy ma dzisiaj sens? - 2715 wyświetleń

Uśredniona liczba wyświetleń pozostałych wpisów to w dużym uproszczeniu około 600-700 wyświetleń (choć stale rosną).


Najczęściej przyciągające na bloga frazy:

1. Jak zarabiać pieniądze / jak zarobić pieniądze / jak zarabiać - czyli zgodnie z planem. Blog nazywa się tak właśnie z dwóch powodów: z powodu tego jakiego rodzaju treści na nim publikuję, a także z bardzo dużej ilości wyszukiwań tego słowa.

2. Wszelkie odmiany z użyciem słowa CV - nic dodać, nic ująć. Ten wpis cieszy się bardzo dużą popularnością.

3. Zapytania o wynajem mieszkań - wszystko dzięki wywiadowi z moim czytelnikiem Robertem, który zajmuje się tym zawodowo.



JAK CZĘSTO BYŁY SŁUCHANE PODCASTY?:

Nie posiadam statystyk ściągnięć, ale odsłuchania na Mixcloud (platformie na której publikuję) prezentują się następująco:




KLIKAJĄC W FOLLOW NA MOIM PROFILU BĘDZIESZ OTRZYMYWAĆ INFORMACJE O KOLEJNYCH ODCINKACH WPROST NA SKRZYNKĘ. KLIKNIJ W PONIŻSZY OBRAZEK I WSZYSTKO STANIE SIĘ JASNE. MOŻESZ MNIE RÓWNIEŻ ŚLEDZIĆ NA YOUTUBE, GDZIE NA CHWILĘ OBECNĄ WRZUCAM TAKŻE PODCASTY.







ROZDZIAŁ CZWARTY - BLOG JAKO STARTUP:

Po ponad roku blogowania doszedłem do następujących wniosków, które podzieliłem na trzy grupy. Neutralne to po prostu spostrzeżenia. Negatywne wnioski niech stanowią cenną lekcję dla pozostałych. Pozytywne niech będą zaś inspiracją.


NEUTRALNE:

+ Ten rok był potrzebny, by dograć format prowadzenia bloga, kierunek jego rozwoju, stworzyć fundamenty pod wyszukiwanie organiczne, sprawdzić, czy zdołam utrzymać narzucone sobie tempo. Nie wyobrażam sobie, aby zacząć blogowanie inaczej. Mądrzejszy o to wszystko mogę myśleć o inwestowaniu w niego teraz pieniędzy. Bardzo popularne jest  bowiem stwierdzenie, że dobra treść sama się promuje. Jest to jednak bardzo, ale to bardzo ogólne. Śmieszne filmiki i memy faktycznie rozchodzą się z prędkością światła. Gorące tematy polityczne również. Cytaty mądrych ludzi lub materiały o związkach? Gwarantowane lajki i udostępnienia. Wpisy pokroju tego co robić po nagłej utracie pracy? Nie jest to najbardziej nośny temat. Taką drogę jednak wybrałem i wbrew pozorom nie żalę się, ani nie chwalę. Dzielę się po prostu spostrzeżeniem. Jeśli chcesz szybkiego wzrostu bloga specjalistycznego, to przyjrzyj się temu jak to robił Michał Szafrański (po to będzie wspomniane wcześniej case study), albo zacznij pisać na popularne tematy. Z czasem będę chciał lewarować się płatną reklamą lub osobą pozwalającą docierać do nowych osób, które po lekturze same zdecydują, czy dalej zechcą czytać, czy nie. Bez lewaru marketingowego docieranie do nowych potencjalnych czytelników będzie wymagało czasu, który aktualnie przeznaczam na pracę zawodową i wolny czas, a tego wolałbym uniknąć. Zresztą, skoro już inwestuję już swój czas, równie dobrze mogę zainwestować pieniądze. Efektami podzielę się oczywiście z czytelnikami. Polecam bardzo fajny podcast na temat marketingu internetowego na blogu "Po nitce Ariadny".

+ Zaczyna do mnie docierać jak BARDZO istotne jest zaufanie względem czytelników. Trzymam się z dala od miejsc, które od samego początku swojego istnienia chcą na mnie zarabiać (przykro to mówić, ale ma to miejsce w niemal każdym innym blogu o zarabianiu i chcę swym blogiem pokazać, że można inaczej). Od roku poświęcam sporo czasu na tworzenie wartościowych i nijak nie nastawionych na zarabianie treści. Owszem, w niektórych znajdziecie linki afiliacyjne i linki do moich usług. Są one jednak wrzucane przy okazji, a intencja jaka przyświeca mi przy tworzeniu atrakcyjnych wpisów to przyciąganie nowych czytelników i przywiązania ich do siebie.

+ Doszedłem do wniosku, że będę odświeżał starsze wpisy - robię to zresztą już od jakiegoś czasu. Korzyści są dla wszystkich: aktualizuję wpis, jeśli zachodzi potrzeba to poprawiam błędy, linkuję bezpośrednio w nim do nowszych wpisów, docieram do nowych czytelników, ponownie pojawiam się w RSS'ach. Jest to u mnie możliwe, bo unikam tematów "newsowych" jak diabli. Właśnie po to, aby wpisy były aktualne cały czas.

+ Zdaję sobie sprawę z faktu, że wiele rzeczy robię wciąż niedoskonale. Robię to zupełnie świadomie, bo blog wciąż tworzę po godzinach i zwyczajnie brakuje mi czasu i energii. Nie chwaląc się udaje mi się publikować bardzo merytoryczne wpisy przeciętnie raz w tygodniu i znajdować czas na pozostałe zajęcia. Do momentu zatrudnienia osób do pomocy, więcej po prostu z siebie nie wycisnę. Zresztą opowiem o tym więcej we wpisie poświęconym przyszłości "Jak zarabiać pieniądze".

+ Będę dążył do tego, aby każdy wpis wzbogacać zdaniem osób trzecich na dany temat. Okrutnie czasochłonne i wymagające dobrej organizacji, ale owocujące wzrostem zasięgu i merytoryczności wpisu.

+ Kwestiami montażu podcastu musi zajmować się inna osoba. To czasochłonne zajęcie wymagające wiedzy przy obróbce w przypadku, gdy osoba po drugiej stronie kabla posiada gorszy mikrofon lub rozmawia przez zestaw słuchawkowy (jak to się nazywa?). Dodatkowy wolny czas będę mógł poświęcać innym zajęciom. Outsourcing podcastów jest zresztą chyba normalnym zjawiskiem wśród blogerów.

Jestem zadowolony z wyszukiwania organicznego. Zwróćcie uwagę, że tytułuję wpisy pod kątem wyszukiwarki. Korzystam wcześniej z tego narzędzia, którym sprawdzam jaka kombinacja słów jest najczęściej wyszukiwana. Więcej ciekawych narzędzi znajdziecie tutaj.



NEGATYWNE

- Zaniedbane od strony technicznej podcasty. Nie ma mnie jeszcze na iTunes oraz kilku innych serwisach, rzadko nagrywam wstęp i zakończenie.
- Layout się zestarzał i nie jest tak praktyczny jakbym sobie tego życzył.
- Nie nawiązuję relacji z mediami.
- Zaniedbany You Tube.
- Co prawda posiadam listę subskrybentów newslettera, ale forma i jakość tych wysyłek pozostawia jeszcze wiele do życzenia.




POZYTYWNE:

+ Podcasty to wciąż nisza u blogerów.
+ Z sukcesami promuję starsze wpisy.
+ Udaje mi się regularnie publikować merytoryczne wpisy.
+ Umiejętnie nawiązuję kontakty z innymi blogerami.
+ Dbam o żywotność materiałów i linkowanie do nich.


WARTOŚĆ DODANA:




-

poniedziałek, 11 lipca 2016

RECENZJA KSIĄŻKI GETTING THINGS DONE

Oszalałem na punkcie książek, które dotykają tematyki z pogranicza biznesu i rozwoju osobistego. Ich lektura sprawia wrażenie, że mówi do mnie wyłączność bardzo mądra osoba, która dzieli się latami swoich doświadczeń. Czytanie jest tak przyjemne, że aż uzależniające i stwarzające zarazem zagrożenie, że skończymy wyłącznie na czytaniu nie przechodząc do aktywnego działania. Zwłaszcza, gdy wymaga od ciebie drastycznych zmian takich jak metoda GTD właśnie. Zmian trudnych do wdrożenia (ale nie z powodu skomplikowania) i wymagających od ciebie silnej woli do czasu przyswojenia, ale jakże opłacalnych. David Allen zmienił życie setek tysięcy osób na świecie książką, która traktuje o metodach zarządzania swoimi myślami, pomysłami, działaniami i zadaniami tak, by wszystko co robimy miało większy sens i ułatwiało nam organizację naszego życia. Autor podaje konkretne działania układające się w konkretny system, ale na potrzeby tej recenzji podam kilka wyrwanych z kontekstu sposobów:




- Zapisywanie każdej myśli, którą uznajemy w danej chwili za ważną
- Robienie czynności, która zajmie nam do dwóch minut od razu
- Planowanie długofalowe i rozbijanie ich na pomniejszenie działania prowadzące do celu
- Sztuka selekcji każdego naszego pomysłu i usuwanie z listy zadań rzeczy, które po namyśle są jednak zbędne i do niczego nie prowadzą
- GTD sugeruje, aby trzymać wszystko w JEDNYM miejscu zamiast trzymać informacje w kilku różnych miejscach (żółtych karteczkach, na biurku, w domu itd)

Tak, o tym będzie w dużej mierze traktować ta pozycja. Nieco zaskakujący jest dla mnie osobiście fakt, że metodą prób i błędów przez całe swoje życie sformowałem dość podobny do GTD własny system efektywnego zarządzania zadaniami (moim notatnikiem w którym trzymam wszystkie dane jest Evernote, które zapewnia mi dostęp do moich notatek z dowolnego miejsca na ziemi i z dowolnego urządzenia). Może to w pewnym stopniu świadczyć więc o tym, że coś do czego dochodziłem latami masz na wyciągnięcie ręki. Książka stanowiła więc dla mnie cenne uzupełnienie i chętnie zaimplementowałem kilka z proponowanych pomysłów, ale dla ciebie, gdy jesteś niezorganizowaną osobą, może stanowić swoiste objawienie. Dodam, że GTD nie trzeba wykorzystywać w formie proponowanej przez autora, ale wykorzystywać do swoich potrzeb konkretne wskazówki jeśli masz już własne metody, które się sprawdzają.

Dla kogo ta lektura jest wręcz obowiązkowa? Dla wszystkich, którzy cierpią na nadmiar obowiązków, mają tyle pomysłów, że mają problem z utrzymywaniem ich wszystkich w głowie i lubią podkreślać, że wciąż brakuje im na wszystko czasu. Jeśli często odczuwasz stres z powodu nadmiaru obowiązków na twoich barkach i kończysz nadrabiając je weekendami to koniecznie po tę pozycję sięgnij. Wprowadza nas stopniowo i raczej nie ma szans, by zaimplementować całość systemu za jednym zamachem, więc możliwe, że do pozycji będziecie wracać wielokrotnie. Szczerze polecam, bo to zdecydowany game changer.


CECHY KSIĄŻKI:

- Jest bardzo techniczna, ale czyta się ją nadzwyczaj lekko
- Ponad 400 stron
- Prawdopodobnie będziesz do niej wracać kilkukrotnie
- Wymaga od ciebie aktywnego działania, aby lektura miała sens


ISTOTA GTD W KILKA MINUT:

-


Dziękuję wydawnictwu One Press za egzemplarz recenzencki. Więcej książek znajdziecie w biblioteczce i w pozostałych wpisach (może znajdziesz coś dla siebie):

Recenzja książki "4 godzinny czas pracy"
Książki o rozwoju osobistym cz.3
Książki o rozwoju osobistym cz. 2
Książki o sprzedaży
Inwestycyjny poradnik Bogatego ojca
Recenzja książki "Jak zdobyć rynek"
Brian Tracy "Nieograniczony sukces w sprzedaży"
Tony Robbins, "Money - Mistrzowska Gra"
Książki o zakładaniu firmy
Książki o rozwoju osobistym cz.1



SZUKASZ PROGRAMU DO POLECANIA PRODUKTÓW? ZAJRZYJ DO TEGO ARTYKUŁU.



WARTOŚĆ DODANA:

http://www.jakzarabiacpieniadze.com.pl/2016/02/jak-efektywnie-pracowac.html

http://www.jakzarabiacpieniadze.com.pl/2015/06/pani-swojego-czasu-jak-efektywnie.html


środa, 6 lipca 2016

PRZYSZŁOŚĆ BLOGOSFERY - PODCAST

Blogosfera całkowicie odmieniła sposób w jaki przeglądam internet. Zamiast "bezosobowych" portali czytam teraz konkretnych twórców. Blogi stały się pełnoetatowym zajęciem wielu. Dzieją się rzeczy, które lata temu wydawałyby się niemożliwe. Wraz z Justyną Kot z bloga Hattu.pl uprawiamy trudną sztukę wróżenia z fusów, które ktoś inny mógłby nazwać próbą przewidywania trendów. Dzielimy się uwagami na temat nadchodzącej przyszłości blogów. Prawdziwą frajdę sprawi mi odsłuchanie tego po latach i zderzenie z rzeczywistością.






>>> ŚCIĄGNIJ ODCINEK <<<






ODSŁUCHAJ NA YOU TUBE:






LINKI WYMIENIONE W NAGRANIU:

Zombie Samurai i jego podcast , Jak Oszczędzać PieniądzeAndrzej TucholskiPani Swojego CzasuInstytut medialnyWojciech Wawrzak



WARTOŚĆ DODANA:

http://www.jakzarabiacpieniadze.com.pl/2016/05/jak-planowac-blogowanie-case-study.html


-



sobota, 2 lipca 2016

POSTANOWIENIA NOWOROCZNE 2015 - SPRAWDZAM!

AKTUALIZACJA: minęło półtorej roku od tego wpisu (pisałem go w grudniu 2014, a mamy lipiec 2016), więc postanowiłem sprawdzić, które z postanowień udało się zrealizować, a jakie tylko nieco pchnąć do przodu.

-

Nadarza się okazja do złożenia życzeń i postanowiłem, aby nie były zwyczajne. Powiem więcej - stanowią dodatek do wpisu, który stanowi okazję do lepszego poznania mojej osoby i przemyślenia swoich postanowień w nadchodzącym roku. Nie przedłużając rozpoczynamy :)

2014 jest dla mnie bez wątpienia bardzo ważnym rokiem. Pomijam wiele spraw prywatnych, ale zawodowo działo się bardzo wiele. Ponadto poświęciłem się aktywnej lekturze książek poświęconych szeroko pojętemu rozwojowi osobistemu. Czy dotrzymałem postanowień noworocznych 2014? Niestety nie, ale zbliżyłem się do ich realizacji. Nadchodzący rok będzie okazją do ich nadrobienia!


1] BĘDĘ WART CAŁE ZERO!

Po pierwsze i najważniejsze - chciałbym, aby moja wartość netto wynosiła zero, albo drastycznie i konsekwentnie w tym kierunku zmierzała. O tym czym jest wartość netto pisze Marcin Iwuć. Fascynuje mnie fakt, że na ogół ludzi zarabiających pokaźne pieniądze mamy za bogatszych, a w rzeczywistości są to osoby o dużo większych zobowiązaniach kredytowych [hipoteka, kredyt na samochód / leasing, kredyty inwestycyjne na firmę itd.]. Zachęcam Was do przemyślenia osobiście tej kwestii, a podobnie jak ja inaczej będziecie spoglądać na otaczającą rzeczywistość :)

AKTUALIZACJA: jeszcze wody trochę w Wiśle upłynie.


2] PRACA Z DOWOLNEGO MIEJSCA NA ZIEMI [TAK!]

Chciałbym spróbować podróży po Polsce połączonej z pracą. Wypracowałem model w którym do zarabiania w całości wystarcza mi telefon komórkowy i laptop, ale pod koniec grudnia tego roku straszliwie nakręciłem się na pomysł, aby przez okres miesiąca lub dwóch pracować w całości poza domem. Następnym krokiem, ale raczej na przyszły rok jest praca w sąsiedztwie plaży niczym w "Laptopowym milionerze". Nie obędzie się jednak bez znalezienia sposobu na wykonywanie tanich połączeń do Polski :)

AKTUALIZACJA: na codzień pracuję jako agent ubezpieczeniowy Generali* nie mając ograniczeń terytorialnych i pomijając fakt, że raz w tygodniu muszę zjawić się na odprawie, a także czasem na obowiązkowych szkoleniach to mógłbym bez problemu pracować na terenie całej Polski. Zresztą wielokrotnie jeździłem na podpisanie polis do innych miast, a jakbym się naprawdę uparł to mógłbym robić to i poza granicami naszego kraju. Bloga, którego już sukcesywnie monetyzuję mogę oczywiście prowadzić choćby z kosmosu.

* Zajmuję się wyłącznie ubezpieczeniami na życie, czyli indywidualnymi i grupowymi dla np. zakładów pracy.


3] MITYCZNY DOCHÓD PASYWNY [BUDOWA FUNDAMENTÓW]

Nie mam tu ba myśli lokat, ale dochód, który całkowicie umożliwiłby mi rezygnację z pracy i opłacanie kosztów życia. Szalone? Absolutnie tak. Ale stawianie sobie poprzeczki tak wysoko przyśpiesza proces i sprawia, że ukierunkowuje moje działania. Z drugiej strony jest to całkiem możliwe do realizacji i już od jakiegoś czasu pracuję nad tym, aby w mojej firmie była osoba mogąca wziąć moje obowiązki na swoje barki.

AKTUALIZACJA: piekielnie trudne przedsięwzięcie i każdy kto ma podobne postanowienie powinien je sobie dobrze przemyśleć. Fundamenty stawiam każdego dnia pracując jako agent ubezpieczeniowy. Od każdej utrzymywanej w moim "portfelu" polisy otrzymuję co miesiąc określony procent. Na chwilę obecną większość przychodu generuje jednak bonus ze zrealizowanego planu, więc jeszcze upłynie nieco czasu zanim mógłbym otrzymywać stałe wynagrodzenie za swoją pracę niezależnie od efektów. Oczywiście firma osobom z dużym "portfelem" nie pozwalałaby leżeć do góry brzuchem, bo byłoby to względem niej nie fair. Świadomość tego, że niezależnie od efektów naszej pracy i tak otrzymujemy świadczenia jest fajna i bliska koncepcji dochodu pasywnego. Najlepsze jest jednak w tej pracy to, że każdego miesiąca zarabiam coraz więcej. Chcesz podwyżki? Zapracuj na nią. Kiedyś opiszę dokładnie pracę agenta, bo sowicie wynagradza wysiłek i robi się społeczną robotę, ale zrobię to wtedy, gdy (o ile w ogóle) będę stanowił już jakiś autorytet w branży, by nikt nie mógł mi niczego zarzucić.

Każdego dnia pewne mniejsze lub większe pieniądze przynosi mi również program partnerski CENEO. Polecam w nim książki, a także otrzymuję 10% od wynagrodzenia moich partnerów, których mam na chwilę obecną kilkudziesięciu. WIĘCEJ O PROGRAMIE PRZECZYTASZ TUTAJ.


4] VIDEO I PODCASTY NA BLOGU

Życzyłbym sobie, aby pojawiły się nie później niż do pierwszej połowy 2015. W porównaniu do pozostałych są to cele wręcz banalne. Nagrywanie podcastów nie będzie stanowiło problemu i byłbym zaskoczony, gdyby pierwszy odcinek nie pojawił się jeszcze w styczniu, bo robię to już od około dwóch lat [nagrywam podcast o grach planszowych].

AKTUALIZACJA: podcasty na dobre zagościły na blogu (wszystkie odcinki znajdują się tutaj), ale mam zgrzyt z video. Niby coś tam nagrałem jako dodatek (np. tutaj), ale cały czas nie chcę robić tego na siłę tylko szukam naprawdę sensownego formatu. Takowy już opracowałem i kilkukrotnie opracowywałem tło, kwestie techniczne, gadanie na sucho do kamerki. Prawda jest taka, że to tak potężne wyjście ze swojej strefy komfortu, że najwyraźniej blokują mnie nawet niewielkie problemy stojące na przeszkodzie (np. muszę kupić w tym celu większą kartę pamięci do telefonu). Prędzej czy później to zrobię, bo naprawdę widzę sporo korzyści w video.


5] NAPISAĆ EBOOKA

Dokończyć poradnik, który się pisze, a poświęcony będzie głównie kwestiom technicznym [szablony, domena, hosting, wdrażanie widgetów itd.], ale nie mogłem się oprzeć, aby nie dodać rozdziału o wskazówkach co do samego prowadzenia jak i jego promowaniu. Prace idą  w świetnym tempie, więc musiałbym połamać sobie obie ręce, aby zatrzymać prace. Najpewniej pojawi się na blogu w okolicach lutego-marca, a wstępnie zamierzam korzystać z platformy ekademia.pl. Wnioskami ze sprzedaży swojego produktu chciałbym dzielić się z Wami na bieżąco. Dla mnie samego będzie to zupełnie nowe doświadczenie.

AKTUALIZACJA: zawsze lubiłem podążać własną ścieżką. Widząc, że obok kursów każdy chce mieć teraz w swoim dorobku książkę czułbym się źle tworząc cokolwiek własnego. Nawet jeśli w mojej ocenie mam na co najmniej kilka świetnych pomysłów to wolę się z nimi wstrzymać do czasu, gdy trend pisania przez każdego o wszystkim minie. Może to nawet i lepiej, bo z wiekiem człowiek mądrzeje, a przez ten czas zajmę się rozwijaniem bloga nad którym jest co robić.

--

Abraham Lincoln spytany o to jak prosty prawnik zdołał zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych odpowiedział, że połowę sukcesu osiągnął w momencie wyznaczenia sobie takiego celu. Drugą połowę stanowiło działanie. Te słowa są jak najbardziej prawdziwe. Jeśli po drodze nie zatrzyma nas słomiany zapał, a przy tym założenia są realistyczne mamy szansę to osiągnąć.

Celem naładowania cię do działania mam dla ciebie ćwiczenie. Zachęcam do zadania pytania swemu najbliższemu otoczeniu o plany na najbliższe 5 lat. Usłyszycie, że własne mieszkanie / dom, awans, drugie dziecko, ślub, nie wiem / nie myślałem/am o tym. Moje cele są czymś w rodzaju drabinki po której wspinam się, aby sięgnąć po swoje marzenia. Chciałbym zyskać całkowitą niezależność ... od pracy. Żyć niczym Sławek Muturi z tytułu dochodu pasywnego. Zwiedzić cały świat, wstawać kiedy chcę, o której chcę, zmieniać miejsce pobytu w zależności od kaprysu ... korzystać z życia w PEŁNI. Nie żebym uważał osoby bez bardziej ambitnych planów za gorsze - to raczej brak świadomości, że można dziś inaczej. Jeszcze niedawno moje życie wyglądało tak, iż stale byłem zmęczony. Miałem wrażenie życia dla pracy, a powinno być odwrotnie. Zrozumiałem, że nie chcę spędzić w ten sposób całego życia.

A jakie ty ustalisz sobie cele?

W nadchodzącym roku życzę wam coraz to wyższych dochodów, sukcesów zawodowych i zapału do realizacji swoich celów! Mam nadzieję, że wyciągnięcie dla siebie coś z tego wpisu, a tymczasem do przeczytania!


WARTOŚĆ DODANA:

Na blogu "Wolnym być" autor podsumowuje swój ubiegły rok i wyznacza sobie własne cele na 2015

35 pomysłów Andrzej Tucholskiego na fajniejsze życie

21 pytań do zadania sobie, aby stać się lepszą osobą [z prywatnych notatek również Andrzeja Tucholskiego]

Podcast Michała Szafrańskiego ze wskazówkami na temat tego jak skutecznie planować cele


wtorek, 28 czerwca 2016

RECENZJA KSIĄŻKI 4 GODZINNY TYDZIEŃ PRACY

Jeśli ktoś widzi mnie z książką w rękach, w 90% przypadków może być pewien, że nie jest to belterystyka. Oszalałem bowiem na punkcie książek poświęconych rozwojowi osobistemu. Uważam, że zawarta w nich wiedza pozwala nie tylko stać się lepszym człowiekiem, ale również zaoszczędzić całe lata na samodzielnym dochodzeniu do prawd w nich zawartych. Wszystkim, co przeczytałem, dzielę się na ogół w krótkich spostrzeżeniach w dziale BIBLIOTEKA. Dlaczego więc książka Tima Ferrissa "4 godzinny tydzień pracy" zasłużyła sobie na odrębny wpis? Powiem może w ten sposób - żadna książka, a mam ich za sobą sporo, nie odcisnęła tak bezpośredniego piętna na sposobie mojego myślenia. Może dlatego, że w istocie jest to zbiór najciekawszych prawd z czterech innych książek (autor wymienia je jako kluczowe) i wszystko co tutaj opisuje trafiło do mnie natychmiast.


O CZYM JEST TA KSIĄŻKA:

Faktycznie traktuje o tym jak stopniowo (to ważne słowo) zmniejszać ilość swojej pracy. Osiągnięcie stanu czterech godzin w tygodniu nie jest wartością uniwersalną i spełnia raczej funkcję marketingową (aczkolwiek autorowi się udało). Można uznać, że u nikogo więcej to nie zadziała, ale wydanie rozszerzone jest przeplatane przykładami czytelników, którzy zainspirowani lekturą wdrażali z sukcesem owe zalecenia w życie.

Pierwsze rozdziały poświęcone są temu, jak wyglądało życie autora i co było genezą zmiany. Nie zdradzę wiele jeśli powiem, że harował od świtu do nocy. Dosłownie, bo sprzedawał produkt na całym świecie i zmuszony był obsługiwać różne strefy czasowe. Krytykuje popularne podejście, jakim jest ciężka praca przed kilkadziesiąt lat, aby w wieku emerytalnym (o ile go dożyjemy) udać się na wieczne wakacje - pod warunkiem, że będziemy mieli jeszcze na to siły. Wypomina dążenie do dużych kwot (przysłowiowy milion złotych) i pokazuje, że nie trzeba wcale wiele, aby żyć na wysokim poziomie. Słusznie punktuje system pracy od 8 do 16, który premiuje umiejętność markowania pracy, bo trudno zachować efektywność dzień w dzień w tych samych godzinach (albo kończąc swoje obowiązki szybciej, bo sprawniej, szef mógłby uznać, że się obijamy). Przede wszystkim tłumaczy, że odkładamy coś na kiedyś, a przecież każdy dzień powinien być dla nas "momentem wypłaty" zamiast wiecznego czekania na weekend. Oczywiście narzekać może każdy, nie podając żadnego rozwiązania, ale tu właśnie objawia się piękno tej książki, bo autor potrafił dokonać diametralnych zmian.

Pozwolę sobie zdradzić nieco z tych tajemnic. Wiele miejsca poświęca zasadzie pareto, która w dużym skrócie polega na tym, że 20% działań generuje 80% efektów. W przypadku Tima 20% klientów generowało 80% jego przychodów. Kiedy zdał sobie sprawę z tego faktu rozstał się z większością odzyskując na starcie dużo czasu wolnego. Przestał wykonywać czynności, które w jego ocenie stały się zbyteczne (słynne przekładanie dokumentów z miejsca na miejsce), a skupił się tylko na tych, które przynosiły dochód. Przytacza przykład tego, że jeśli dać człowiekowi tydzień na wykonanie danej pracy, wykona ją na styk. Jednak jeśli dać mu dzień pod groźbą konsekwencji, również się wyrobi. Człowiek ma tendencję do przeplatania swoich obowiązków innych czynnościami na czele z biurowymi plotkami, a także spędzaniem mnóstwa czasu na dojazdach do pracy. I tak dalej.

Dlatego lwią część książki poświęcił pracy zdalnej, która nie w każdym wypadku będzie oczywiście możliwa (patrz np. sprzedawca w sklepie). Udowadnia, że biuro w dobie internetu to w dużej części wypadków przestarzała instytucja wysysająca tylko energię, czas i pieniądze wszystkich. Dużo czasu poświęcił automatyzacji biznesu internetowego oraz tego, jak jako właściciel możemy wykluczyć się ze wszystkich procesów. Analogicznie sporo tutaj delegowania pracy, np. jak sugeruje autor do Indii, co dla większości czytelników będzie na pewno nierealne i traktowane będzie jako ciekawostka (chociaż na upartego można iść tym tropem i zlecać część prac). Ferriss chce sprawić, abyś dążył do pracy zdalnej z dowolnego miejsca na ziemi oraz korzystał z tak zwanych mini-emerytur. Wydanie rozszerzone okraszone jest mnóstwem dodatkowej zawartości - od najlepszych wpisów z bloga autora, po książki, które jego zdaniem uzupełnią poruszone przez niego tematy. Do części z tych rzeczy zaczynałem dochodzić samodzielnie, ale miło było dostać książkę z gotowymi odpowiedziami.


PODSUMOWANIE:

Polecam tym, którzy zmęczeni są życiem jakie prowadzą, zapominają o tym, aby się nim cieszyć, albo po prostu chcą nauczyć się lepiej zarządzać swoim czasem. O tym, jak niektóre z tekstów do mnie trafiły, może świadczyć fakt, że do wybranych rozdziałów stale powracam. Ostrzegam, że dla dużej części czytelników idee tam zawarte dla większości będą niemożliwe do zrealizowania, ale wykorzystać można przynajmniej jeden, dwa pomysły tam zawarte, które są z kolei w zasięgu ręki każdego. Ostrzegam jednak, że nie trafi do absolutnie każdego - najczęstszym zarzutem, który się pojawia, jest trudność zastosowania w polskich realiach. Gorąco polecam lekturę pozostałych recenzji zawartych tutaj.


SPRAWDŹ CENĘ KSIĄŻKI I TO GDZIE JĄ MOŻNA KUPIĆ: KLIK



KONIECZNIE ZAPOZNAJ SIĘ Z PODCASTEM: